Partner serwisu
16 października 2019

Pokazujemy, że roślinne posiłki są nie tylko odżywcze, ale przede wszystkim pełne smaku – wywiad z Katarzyną Gębalą, współzałożycielką marki Polsoja

Kategoria: Aktualności

Kiedy ponad 25 lat temu rozkręcała manufakturę tofu, w Polsce jeszcze mało kto słyszał o diecie roślinnej. Jej firma wciąż przewodzi kategorii nie tylko tofu, ale także roślinnych alternatyw mięsa, dynamicznie rozwijając portfolio produktowe i poszukując nowych rozwiązań. O ciągłym rozwoju marki opowiada Katarzyna Gębala, współzałożycielka marki Polsoja - podaje portal Roślinnie Jemy.

Pokazujemy, że roślinne posiłki są nie tylko odżywcze, ale przede wszystkim pełne smaku – wywiad z Katarzyną Gębalą, współzałożycielką marki Polsoja

To już 26 rok rozwoju Polsoi – czy możesz opowiedzieć o kilku kamieniach milowych w rozwoju Waszej marki?

Nie wszyscy wiedzą, że zaczynaliśmy działalność w 1993 roku jako manufaktura tofu. Cztery lata później podjęliśmy decyzję o rozszerzeniu oferty o substytuty mięsa i wędlin. To była decyzja kluczowa dla naszej przyszłości a jej pozytywne konsekwencje odczuwamy do dziś. Kolejny ważny etap to wprowadzenie w 1998 roku produktów Polsoi do pierwszego sklepu sieci międzynarodowej, co przyczyniło się do zdobycia kilku nowych kontraktów i pozwoliło nam rozwinąć skrzydła. 10 lat później nasze produkty zaczęły podbijać rynki europejskie. W 2016 roku zdecydowaliśmy się zainwestować w nowoczesny zakład produkcyjny i od ubiegłego roku mamy skupioną pod jednym dachem produkcję tofu, parówek, wędlin, past i dań gotowych. To duża odpowiedzialność, ale też znacznie większe możliwości rozwoju.

Parówki i tofu Polsoi to produkty na których wychowało się kilka pokoleń wegetarian i wegan. Jednym z kluczowych aspektów Waszego sukcesu jest duża dostępność oferty. Co w Twoim odczuciu odpowiada za ten długoterminowy sukces Polsoi?

Wytrwałość i wierność ideałom, która przekłada się na autentyczność marki i zaufanie konsumentów. Brzmi górnolotnie, ale taka jest prawda. Zaczynaliśmy swoją przygodę z produktami roślinnymi w trudnych czasach, kiedy mało kto słyszał o weganizmie a sporo Polaków, po latach obowiązywania kartek na mięso, niechętnie myślało o szukaniu jego nowych substytutów. To nas zahartowało. Od ćwierć wieku konsekwentnie, krok po kroku, rozszerzamy dystrybucję naszych produktów.

Jestem w stanie założyć się, że niewiele osób jest świadome na jak wielu rynkach operuje Polsoja – czy możesz opowiedzieć więcej o rynkach na których obecne są Wasze produkty? Które z nich uznajecie za kluczowe?

Te same produkty, które w Polsce są dostępne pod marką Polsoja, sprzedajemy w Niemczech, Irlandii, Wielkiej Brytanii, Holandii, Szwecji, Czechach, Słowacji, na Litwie i Węgrzech. Najwięcej produktów dostarczamy na rynek niemiecki i do krajów bałtyckich.

Polsoja to najbardziej rozpoznawalna marka w Polsce jeśli chodzi o roślinne alternatywy mięsa – często kojarzona z “żywnością dla wegetarian”. Czy w Polsoi odczuwacie obecność takiej wegetariańskiej łatki? Jakie działania podejmujecie by trafić w gusta wszystkich, którzy chcą ograniczać spożycie mięsa? 

Polsoja powstawała jako marka produktów dla wegan i wegetarian, trudno więc się dziwić takim skojarzeniom. Dotarciu do nowych konsumentów, czyli właśnie osób, które ograniczają spożycie mięsa, ma służyć rebranding Polsoi – zmiana systemu identyfikacji wizualnej marki, asortymentu, czy wreszcie sposobu komunikacji z konsumentami. Co konkretnie robimy? Pokazujemy, że roślinne posiłki przygotowane na bazie produktów Polsoi są nie tylko odżywcze, ale przede wszystkim pełne smaku i przyjemności połączonej z troską o siebie i przyszłość naszej planety. I że są nie tylko dla wegan.

Od ponad roku dostrzegamy także wzmożoną aktywność Polsoi w mediach społecznościowych – zarówno Wasz Instagram jak i fanpage pełne są smacznych przepisów. Tak aktywne wykorzystanie social media może wskazywać na zintensyfikowanie działań kierowanych do młodszych odbiorców – jaka grupa docelowa jest dla Was kluczowa?

Media społecznościowe są dla nas głównym kanałem komunikacji z konsumentami, nie tylko tymi młodszymi. Weganie i wegetarianie zawsze byli najważniejszą grupą docelową, ale aby móc szerzej promować naszą ideę i się rozwijać, potrzebujemy otworzyć się na nowych konsumentów ograniczających spożycie mięsa, czyli fleksitarian. Najliczniejszą reprezentację mają oni wśród pokolenia Millenialsów. Jak powszechnie wiadomo, to grupa, która bardzo chętnie korzysta z mediów społecznościowych i z tego wynika nasza wzmożona w nich aktywność.

W części sieci handlowych produkty Polsoi mają niższą cenę – w sklepach Auchan tofu kosztuje już 3,50. Czy to świadomy sygnał dla innych producentów w tej kategorii – produkty roślinne nie muszą być drogie?

O tym, po jakiej cenie produkt jest sprzedawany konsumentowi decyduje sieć handlowa albo, jak to się dzieje w przypadku detalu tradycyjnego, właściciel sklepu. Ma na to wpływ polityka cenowa sieci lub sklepu, ich pozycja i otoczenie konkurencyjne. Dzięki rosnącej popularności produktów roślinnych będziemy obserwować efekt skali, co przełoży się na niższe jednostkowe koszty ich wytworzenia, promocji i dystrybucji. Trudno jednak przewidzieć, jak będą się kształtowały ceny produktów roślinnych, bo to zależy też od wielu innych czynników, np. prawa podatkowego. Sądzę, że od cen wyrażonych w wartościach absolutnych istotniejsza jest relacja ceny produktu roślinnego do ceny jego mięsnego odpowiednika, która, jak wiemy, jest często zaniżona, bo nie uwzględnia rzeczywistych kosztów wytworzenia takiego produktu. Produkcja rolna nakierowana na przemysłową hodowlę zwierząt otrzymuje unijne i rządowe wsparcie finansowe a produkcja wegańska – żadnego. To bardzo złożony problem.

Cała rozmowa dostępna na portalu roslinniejemy.org

źródło: roslinniejemy.org
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ